Zgromadzeni w jedno

W piątek – 26 listopada – odbyła się już trzecia z kolei Msza Święta dla członków Domowego Kościoła z rejonu legionowskiego.  Wszystko to za sprawą nowej pary rejonowej: Moniki i Tomasza Stańczaków, którzy zapragnęli co miesiąc przyprowadzać Panu Jezusowi całą wspólnotę  i zaangażowanych kapłanów z Legionowa oraz okolic. W artykule o tym, jak wyglądała wspólna Eucharystia, geneza zamysłu prowadzących a także kulisy przygotowań.

Agnieszka Mosakowska

          26 listopada miała miejsce trzecia z kolei Msza Święta dla kręgów Domowego Kościoła z Legionowa i okolic.  Odbyła się tym razem w parafii p.w. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Chotomowie o godz. 19:00. Wcześniejsze spotkania na Eucharystii w tym roku formacyjnym to: wrześniowa Msza w parafii p.w. Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa oraz październikowa w parafii p.w. św. Jana Kantego – obie w Legionowie. Pierwszej z  nich przewodniczył ks. Piotr Główka, a drugiej  ks. Grzegorz Kucharski –proboszczowie tutejszych parafii. 

To nie bajka, to Życie

      Na początku warto się odnieść do samej genezy i rdzenia przedsięwzięcia. A mianowicie: było sobie dwoje z pozoru zwyczajnych małżonków  – Monika i Tomasz. Od lat czerpali z codziennej Eucharystii, umacniali się Nią i rozkochali w Niej. Pewnego razu zostali parą rejonową Domowego Kościoła.  Na początku jedno z nich zapragnęło raz w miesiącu przyprowadzać całą wspólnotę na wspólną Eucharystię. Nie można przecież pomieścić w sobie tego szczęścia jakim jest codzienny biały i święty Chleb. Zasiali ziarno i modlili się o pragnienie dla wszystkich. Tak w skrócie można by streścić zamysł małżeństwa odpowiedzialnego za nasz rejon – Moniki i Tomka Stańczaków. 

W dżdżysty wieczór

     „Dobry Bóg nie dawałby mi pragnień nierealnych” – pisała św. Teresa od Dzieciątka Jezus.  Tak było i tym razem, tak jest zawsze… Tuż przed godz. 19:00 niewielki kościół w Chotomowie  wypełnił się po brzegi rodzinami zgromadzonymi na Eucharystii.  Mszę Świętą odprawianą przez proboszcza tutejszej parafii –  ks. Mirosława Gawrysia, koncelebrowali dwaj księża: wspominany już ks. Grzegorz Kucharski oraz ks. Adam Kurowski – wikariusz z parafii p.w. św. Michała Archanioła w Nowym Dworze. Przy akompaniamencie coraz liczniejszej diakonii muzycznej, zabrzmiała pieśń na wejście:  „Gromadzisz nas i łączysz nas w jedno”. Intensywność głosów świadczyła o mocy wspólnoty czerpanej wprost ze źródła, a kontrolowany gwar dzieci – o Życiu, które wyraża się w ruchu, energii, a zwłaszcza – w Miłości. 

Słowo pewne i prawdziwe

     Czytana tego dnia Ewangelia według Św. Łukasza o figowcu wypuszczającym pąki przekonywała, że warto uwierzyć w to, co widzimy. Właśnie w tym, co dostrzegalne zawarte są znaki Bożej obecności, która jest, ale również tej, która nieuchronnie nadejdzie. Ks. Mirosław Gawryś w swojej homilii nieoczekiwanie nawiązał do filmu An Occurrence at Owl Creek Bridge w reżyserii Roberta Enrico z fabułą dotyczącą śmierci samobójczej. Ten mocny akcent, nie miał bynajmniej koncentrować uwagi na sposobie odejścia głównego bohatera, ale na czasie będącym szansą – danym nam i nieodwracalnym oraz na czekającym nas dniu śmierci – ciągle zbliżającym się i nieuchronnym. – Całe życie chrześcijanina ma być przygotowaniem do tego dnia i nieustannie do niego zmierzać – mówił kapłan. Wskazał również na główną zasadę takiego życia. – Dla nas, którzy wierzymy, pierwszą i najważniejszą zasadą jest Słowo, które Pan Bóg do nas powiedział.  Słowo, które stało się ciałem i zamieszkało między nami, jest wśród nas. Słowo, które jest pewne i prawdziwe –głosił.  Mówi się o tym, że piątkowe spotkanie kręgów Domowego Kościoła na  Eucharystii było wyjątkowe. Kiedy Kamila Ćwiklińska z kręgu p.w. błogosławionego ks. Stefana Wyszyńskiego została  nieoficjalnie zapytana za pośrednictwem sms-a, jakie są jej odczucia, odpowiedziała bardzo krótko i trafiła w samo sedno. – Pięknie się modliliśmy – napisała. Nic dodać, nic ująć…

Za kulisami

     Pośród wszystkich posług sprawowanych podczas Eucharystii, uwagę przykuwała Diakonia Muzyczna pod kierownictwem Łukasza Kulasa z kręgu p.w. św. Ojca Pio. Na Mszy Świętej w Chotomowie było: pięć osób śpiewających, dwóch gitarzystów i wspierająca cały zespół piękną grą na skrzypcach – Adrianna Błaszczak z kręgu p.w. św. Charbela.  Diakonię Muzyczną  wzmacniały również działania Anety Surwiłło – ze wspominanego już kręgu św. Ojca Pio, która oprócz śpiewu, czuwała nad przygotowaniem i wydrukiem śpiewników. Łukasz, jako osoba odpowiedzialna, chętnie dzielił się swoimi wrażeniami dotyczącymi współpracy ze wszystkimi, którzy czują powołanie do tworzenia oprawy muzycznej. Mówił o tym, że próba przed Eucharystią w Chotomowie przebiegła w duchu ogromnej radości. – Spotykamy się raz w miesiącu, zawsze zaczynając i kończąc śpiew modlitwą. Jako osoba koordynująca, niezmiennie mogę liczyć na wsparcie wspólnoty, nowe pomysły, solidarność oraz troskę o to, aby Diakonia Muzyczna przyczyniała się do wzrostu duchowego oraz zacieśnienia więzów Domowego Kościoła – dodaje. Podkreśla jednocześnie, że w posłudze ogromnym wsparciem jest dla niego żona, która towarzyszy mu w radościach i znosi wszelkie trudy związane z dodatkowym zajęciem męża. 

Bukiet na zakończenie

     Msza Święta zakończyła się porcją dobrych wiadomości. Po pierwsze: kolejna Eucharystia gromadząca nasz  rejon Domowego Kościoła odbędzie się już 17 grudnia w parafii p.w. Przemienienia Pańskiego w Wieliszewie. Po drugie: Katarzyna Falkowska, parafianka z Chotomowa będąca wraz z mężem członkiem wspólnoty Domowego Kościoła, zaprosiła uczestników, aby zachęcili swoje starsze pociechy do tworzących się  Płatków Róży Różańcowej.  – Dobrze byłoby, żeby nasze nastoletnie dzieci poznały inne osoby w ich wieku, które się modlą, albo takie, którym rodzice „każą się” modlić – zachęcała. Młodzież może zgłaszać swój udział bezpośrednio lub za pośrednictwem rodziców na adres: falkowska.katarzyna.w@gmail.com – do końca grudnia.

Eucharystia i śnieg…

     Kiedy już małżonkowie wraz z dziećmi zaczęli opuszczać kościół w Chotomowie, deszcz, który padał wcześniej, zamienił się w śnieg. Fakt ten przywodzi na myśl fragment pewnej książki pt. „Szpital na Banacha” autorstwa ks. Mariusza Bernysia. Została ona napisana na podstawie prawdziwych wydarzeń. Jeden z jej bohaterów,  tuż przed swoją śmiercią, opowiedział księdzu swój sen o „śniegu świętych Hostii”. – „ A potem z nieba padał śnieg, ale to nie był śnieg. To święte Hostie spadały mi na dłonie, a ja je spożywałem i było w ich smaku życie” – możemy przeczytać. Śnieg w Chotomowie był zupełnie zwyczajny, może jednak coś zapowiada… Jedno jest pewne – Eucharystia zawsze jest cudem.

Link do zdjęć z wydarzenia:
https://drive.google.com/drive/folders/1jbKmVQ783fdk5njlAD1AZrvUUZlefbjf?usp=sharing